- dziś mecz, mam skryznke piwa i ciężkostrawne żarcie.
- olewam. Zarezerwowałem na 20.00 stolik w knajpie i zabieram Nelkę na kolację, mecz może obejżę w powtórkach
- głupi?!
Nie oglądałem nawet w powtórkach, wygląda na to, że nie było czego oglądać. Zrobiliśmy sobie ochnastą (brak chromosomu X wyłącza najprawdopodobniej blokuje możliwość tak skomplikowanych i długotrwałych obliczeń) rocznicę przy włoskim żarciu i jeszcze bardziej włoskim winie. To znacznie lepszy sposób na spędzenie czasu podczas gdy 22 facetów gdzieś tam pod Belgijską granicą kopie kawałek syntetycznej świńskiej skóry.
Wychodząc zapytaliśmy kelnera o wynik, uśmiechneliśmy się i poszliśmy spacerem w kierunku domu. Po kolejnych dwóch godzinach do niego doszliśmy, opróżniliśmy zapasy wody mineralnej i ... spać.
Takie mistrzostwa to ja lubie ...