Ostatnio rząd za rządem stoją rzędem i czepiają się największej formy sadowniczej w IT, najpierw Francuzi 7thGuard: Rośnie nacisk na Apple
Francuska organizacja konsumencka UFC-Que Choisir i niemiecka Verbraucherzentrale dołączyły do ruchu nacisku na Apple, by firma umożliwiła odtwarzanie muzyki zakupionej w internetowym sklepie iTunes Store na urządzeniach innych niż iPod...Chwilę później podobne doniesienia z Norwegii 7thGuard: Kłopoty Apple w Norwegii
FairPlay, Technologia DRM używana przez Apple, ograniczająca możliwości odsłuchiwania muzyki kupionej w sklepie internetowym iTunes, narusza prawa konsumentów i jest nielegalna – uznał norweski Rzecznik Praw Konsumentów (Consumer Ombudsman).Jak rozumiem (nigdy nic w iTunes store czy jak się to nazywa nie kupowałem) chodzi o to, że muzyka zakupiona w internetowym sklepie Apple pozwala się odtwarzać tylko w iPodzie nabywcy (konkretnie chyba w 3 iPodach, ale chodzi o to, że nie można jej odtwarzać w dowolnej
empetrójce).
muzykęktórą kupuje się u Apple'a można też kupić gdzie indziej, od CD z klasycznego sklepu muzycznego zaczynając, a na jakimkolwiek sklepie z
MPtrójkamikończąc.
ciężko zarobione zieloneto niech udostępniają komu chcą, prawda?
wgraćpliki mp3, być może też w innych formatach, korzystając z dostarczanego z odtwarzaczem oprogramowania (iTunes właśnie). Czyli jedyna różnica jeśli zrezygnować z zakupów u Apple polega na tym, że kupujemy firefoksem, a wgrywamy iTunes (za to dowolną ilość razy i w dowolnym kierunku), zamiast kupujemy iTunes i wgrywamy iTunes ale tylko kilka razy, a później znika (i jeśli czegokolwiek się czepiać to tego).
tam, o
drodze z powrotemnie wspominając). Inne wady zabawki były do wybaczenia, ale nie możność wymiany akumulatorka już nie.
A może idźmy za ciosem i skarżmy wszystkich jak leci programistów którzy do swoich programów zastosowali jakiś tam wymyślony format plików? Bo dla mnie sytuacja jest właśnie taka. Pliki kupione w iTunes są niekompatybilne z czymkolwiek poza iPodem i szlus. ;-)
No to się zaczęło. Dotychczas co chwila ktoś opowiadał, że IE7 nie zyskuje w rankingach tak jak konkurencja, ale jednocześnie, żeby zaktualizować IE trzeba było wiedzieć, że Internet
można instalować ;-). A Ci co wiedzieli w większości przypadków już zainstalowali Firefoksa lub Operę. Jednocześnie Ci użytkownicy w większości są świadomi, że przeglądarka raz na jakiś zcas wychodzi w nowej wersji i migrują wyżej.
W tej chwili wielu polskich użyszkodników Windows zostanie uraczonych IE7 i wielu go użyje choćby po to, żeby zobaczyć jak to cudo wygląda.
Tak czy siak, małe szanse aby IE jako taki przestał tracić, a może się okazać, że IE7 odstraszy pewną liczbę zagorzałych użytkowników Misia, bo przecież oni chcieli mieć swoją przeglądarkę do której się przyzwyczaili, a do tej bardziej podobny jest Firefox niż IE7.
Ok czas wysłać notkę i zaryzykowac pobieranie :D
Naszła mnie nagła wewnętrzna potrzeba poklejenia kawałka video w celach domowo różnych. Materiał nagrany na kasecie MiniDV trzeba skopiować do komputera wyciąć co nie chciane, zrobić jakieś przejścia między tym co zostanie, dołożyć napis, podłożyć jakąś muzykę.
Nic skomplikowanego, powinno się udać. Długo się nie zastanawiając mergnąłem KinoDV 0.9.2 o którym gdzieś kiedyś czytałem, że dla ludzi jest. Faktycznie jest, aż za bardzo. :(
Na pierwszy rzut oka, program o jaki chodzi. Kilka opcji, przejrzysty interface rozsądna liczba obsługiwanych formatów, w tym informacja o danych wejściowych w formacie SMIL 2.0 czyli nowocześnie. Ale ... o użyteczności chyba trochę zapomniano.
Ja przepraszam, może się nie znam, ale możliwość podglądu zastosowanych efektów przejścia tylko po ich zaaplikowaniu i utworzeniu elementu na storyboardzie? Możliwość dodania audio tylko po połączeniu wszystkich elementów w jeden, bo inaczej nie ma się pojęcia gdzie fragment podkładu się skończy?
Reasumując, jeśli szukasz prostego programu do połączenia gotowych i najlepiej już obrobionych fragmentów w jeden, proszę bardzo. Nada się. Ale jeśli chcesz zrobić z filmem cokolwiek więcej, niestety, Kino odpada. Przynajmniej na razie, bo potencjał dla czegoś prostego do produkcji bez ambicji za to wygodnie jest.
Uwaga ogólna. Powodem pewnie jest czas jaki upłynął od pojawienia się iee1394, ale pamiętam jazdy pod windows aby komputer w końcu zakumał, że to po drugiej stronie kabla to kamera i źródło obrazu jest. Poszło bez pudła i lepiej zrobić tego nie można było.
Czyli szukam dalej, następny program w kolejności to chyba LiVES. Tu minus jaki narzuca się jeszcze przed skompilowaniem programu to mplayer w zależnościach. Kłopot polega na tym, że na AMD64 lepiej sprawdza się mplayer-bin, bo do wersji 64bitowej brak połowy kodeków, ale zobaczyć można.