Oddaj mi moją okładkę

1 komentarz

Paczki z muzyką z jamendo po pobraniu z torrenta mają tę wadę, że nazwy plików z okładkami albumów tworzone są na zasadzie Nazwa zespołu - Nazwa albumu.x.jpg gdzie x jest jakąś liczbą. Przypuszczalnie jest im to do czegoś potrzebne, nie wiem planują kiedyś dodać możliwość umieszczenia w paczce kolejnych stron okładki czy coś. Niestety, żeby taki Rhythmbox chciał tę okładkę pokazać to musi się ona nazywać Cover.jpg.
No i było posprzątane... było ;-)

Ja tam co prawda na pisaniu skryptów w bashu się nie znam za bardzo jakoś, ale skrypt to skrypt nei ma tak, że się nie da nawet jak sie nie umie. Tak oto powstał przed chwilą cover-rename.sh: #!/bin/bash #find "$1" -name '*.1.jpg' for file in $1*/*.?.jpg ; do dest=`dirname "$file"`/Cover.jpg; cp "$file" "$dest"; echo "$file"; done uruchamiany np tak: $ ./cover-rename.sh ~/Media/Audio/jamendo.com/ /home/wariat/Media/Audio/jamendo.com/Avel Glas - Vent Bleu -- Jamendo - OGG Vorbis q7 - 2006.08.19 [www.jamendo.com]/Avel Glas - Vent Bleu.1.jpg /home/wariat/Media/Audio/jamendo.com/Kapela na Dobry Dzień - Przez tę naszą wieś -- Jamendo - OGG Vorbis q7 - 2007.03.19 [www.jamendo.com]/Kapela na Dobry Dzień - Przez tę naszą wieś.1.jpg wariat@coyote ~/skrypty/jamendo $ i już. Wewnątrz siebie wiem, że zamiast tego potworka z gwiazdek w pętli powinno się znaleźć wyjście z tego find, który jest schowany powyżej. Ale tu bash okazał się strasznie narowisty, a ja jak wspomniałem nie za bardzo ten tego ... więc find poczeka na wersje 2.0 ... która pewnie nigdy nie powstanie, bo najpierw z jakichś przyczyn to musiałoby przestać działać.
W każdym razie jeśli jeszcze ktoś miał ten kłopot i nie chciało mu się bardziej niż mnie to cuż powiedzieć ... enjoy!

Będę nosił spam czy wirusy? :D

5 komentarzy

Dość dziwnym zbiegiem okoliczności wpadł mi w ręce pendrive PQI Cool Drive U350 - 1GB. Wpadł i być może nie wypadnie, fajna zabawka (znaczy pendrive jak pendrive, ale ładny), wetknąłem w USB i pierwsze zdziwko już po chwili.

# mount | grep sd /dev/sda1 on /media/disk type vfat (rw,noexec,nosuid,nodev,shortname=winnt,uid=1000) /dev/sdb on /media/disk-1 type vfat (ro,noexec,nosuid,nodev,shortname=winnt,uid=1000) # df -h | grep sd /dev/sda1 973M 16K 973M 1% /media/disk /dev/sdb 9,9M 7,4M 2,6M 75% /media/disk-1 WTF!? Dwie partycje? Pierwotnie obie coś tam miały zapisane, na /dev/sdb były zapisane sterowniki dla Windows 98 :D szkoda, że nie spakowane zipe'em zaraz obok unzip.zip :D No ale nikt nie mówił, że użytkownikom Windows 98 ma być łatwo :D. Ale ta druga partycja? # ls -lh /media/disk-1 razem 7,4M -r-xr-xr-x 1 wariat root 41 wrz 11 2006 AUTORUN.INF -r-xr-xr-x 1 wariat root 7,4M wrz 11 2006 USBNB.exe Znaczy, że co? Jak wetknę to cudo w jakiś windziany komputer to coś się odpali? W nie moim systemie ja będę uruchamiał jakieś programy? Na dodatek partycja (czy wręcz dysk) jest read only więc tego nie wywalę. Czy czekają nas czasy kiedy wtykając komuś pendrive w celu, nie wiem fotki przegrać, czy dokumenty będziemy musieli najpierw obejrzeć kilka spotów reklamowych? Znaczy, nie, żebym podejrzewał, że akurat ten USBNB.exe czymkolwiek jest zacznie je wyświetlać, ale co stoi na przeszkodzie żeby właśnie?
Brrrrrrrrrr..... Apage!

trzeba pogooglać, może jest sposób, żeby się tego pozbyć...

Deluge - klient BitTorrent dla ludzi

11 komentarzy
deluge BitTorrent client for Gnome Desktop

Ha! Chyba w końcu znalazłem klienta sieci BitTorrent dla siebie. No dobra znalazłem też wcześniej niejakiego gnome-bt ale ten zniknął był z portage w niewyjaśnionych okolicznościach dość dawno temu.
Dotychczas więc oglądałem czasami jak co wygląda, a używałem właściwie tylko ctorrent, co ma swoje zalety, ale generalnie (IMO) wad ma więcej. I oto wczoraj wieczorem całkiem przypadkiem natrafiłem na Deluge klienta sieci BitTorrent napisanego w Pythonie. Bokiem zupełnie - zaczynam się obawiać czy za chwilę większość cudeńka jakie nazywamy GNOME Desktop nie będzie napisana w skryptach z pod znaku czterech spacji ;-). Ale do rzeczy...

  • Wygląda świetnie (jak reszta GNOMEa)
  • Pamięta co się pobiera (to zaleta chyba tylko w stosunku do ctorrent)
  • Nie zabija ilością opcji, których nie rozumiem, ja i pewnie większość użytkowników sieci p2p
  • Mieszka w obszarze powiadamiania Gnome (nie jak ctorrent w screenie ;-) )
  • Na zasoby ochotę ma umiarkowaną (2% CPU i 9MB po kilku godzinach to właściwie nic)
  • reaguje właściwie natychmiast i na razie nie próbował się nawet raz wyPythonić jak to Gajim miewał kiedyś w zwyczaju
  • W zależnościach nie miał prawie nic czego i tak nie miałem w systemie
  • I jako jedyny na razie zauważalny minus, nie chce się zapisać w sesji jako uruchomiony, czyli po ponownym włączeniu komputera trzeba Deluge odpalić
Reasumując IMO idealny klient dla wymagających głównie tego aby działało i wyglądało tak jak reszta systemu... polecam!

omnibook module, czyli jednak się da :)

3 komentarze

Bateria w laptopie (i wszystkich innych urządzeniach) ma tę paskudną wadę, że jak się jej używa to ona się rozładowuje. Warto więc wiedzieć jaki jest jej stan i starać się prąd oszczędzać. Gnome-power-manager sobie z problemem radzi, jeśli wie co z baterią. W przypadku Toshiba Satellite P25-S609 (taki desktop udający laptopa) pewne informacje są domyślnie tajne ;-).

Bateria tak na prawdę ma pojemność 6450mAh która w tej chwili (komputer nie jest już od dawna nowy) realnie zmniejszyła się do ok. 5300mAh. Niestety /proc/acpi/battery/* raportuje w tym względzie bzdury.
Czy jest rozwiązanie? Jest, nazywa się omnibook i nie koniecznie dotyczy tylko produktów znanego producenta dobrych drukarek i przeciętnej reszty ;-). To do dzieła.

# echo "app-laptop/omnibook ~x86" >> /etc/portage/package.keywords # emerge omnibook

I teraz tak, wiele modeli jest rozpoznawanych przez moduł, może i nasz?

# modprobe -v omnibook insmod /lib/modules/2.6.19-gentoo-r5/char/omnibook.ko # dmesg omnibook: Driver version 2.20070211. omnibook: Unknown model. omnibook: Enabled features: version dmi. # ls /proc/omnibook/ dmi version

Co stanowi, że nie śmiga bo laptop nie został przez moduł rozpoznany. Co teraz? Teraz otwieramy listę supportowanych komputerów i szukamy podobnego. W przypadku Toshiba Satellite P25-S609 jak się wydaje najlepiej odpowiadają wersje ectype=11 i ectype=12. W jaki sposób? Metodą prób i błędów, ectype=11 pasuje bo jest tam Satellite P20, bateria na takich ustawieniach działa, ale źle raportowana jest ilość możliwych ustawień podświetlenia ekranu. W tej chwili wydaje się, że ectype=12 w tym wypadku jest lepszym wyborem. Tak czy siak trzeba próbować i porównywać wyniki. Po dobraniiu porawidłowych wartości warto założyć feature request na stronie projektu omnibook, tak aby kolejna wersja modułu rozpoznawała nasz komputer bez większego kombinowania, w końcu takie wspomaganie developperół informacjami to też jakis malutki wkład w Wolne Oprogramowanie right?

# modprobe -vr omnibook rmmod /lib/modules/2.6.19-gentoo-r5/char/omnibook.ko # modprobe -v omnibook ectype=12 battery=1 insmod /lib/modules/2.6.19-gentoo-r5/char/omnibook.ko ectype=12 battery=1 omnibook: Driver version 2.20070211. omnibook: Forced load with EC type 12. omnibook: check_default_state timeout. omnibook: EC state check failure, please report. omnibook: LCD backlight turn off at console blanking is enabled. omnibook: Enabled features: battery blank bluetooth display version dmi lcd temperature wifi throttling. # ls /proc/omnibook/ battery bluetooth dmi temperature version blank display lcd throttling wifi # cat /proc/omnibook/battery Battery: 0 Type: Li-Ion Serial Number: 20152 Present Voltage: 16716 mV Design Voltage: 14800 mV Remaining Capacity: 5371 mAh Last Full Capacity: 5371 mAh Design Capacity: 6450 mAh Gauge: 100 % Status: charged

Youpiii! ;-) No to niech się teraz samo ładuje ;-)

# echo "options omnibook ectype=12 battery=1" > /etc/modules.d/omnibook # modules-update * Updating /etc/modules.conf ... [ ok ] * Updating /etc/modprobe.conf ... [ ok ] # modprobe -vr omnibook rmmod /lib/modules/2.6.19-gentoo-r5/char/omnibook.ko # modprobe -v omnibook insmod /lib/modules/2.6.19-gentoo-r5/char/omnibook.ko ectype=12 battery=1 # echo omnibook >> /etc/modules.autoload.d/kernel-2.6 # reboot

I śmiga... Bateria jest poprawnie raportowana przez gnome-power-manager. W przypadku odcięcia zasilania ekran jest przygaszany, zanim prądu w baterii zabraknie, komputer się wyłączy. Czas po mału zebrać siły na zwalczenie suspend2-sources ;-)

Disable synaptic while typing

4 komentarze
Myślał wariat, że to po prostu nie działa, ale chyba nie doczytał, że nie wystarczy do /etc/X11/xorg.conf dopisać w sekcji "InputDevice" magicznego Option "SHMConfig" "on".
Za to jak dodać do programów startujących z sesją: syndaemon -i 1 -d to okazuje się, że działa jak trzeba, i kursor już nie powinien polecieć w zupełnie nowym nieznanym kierunku muśnięty przypadkiem podczas pisania, a wariat kompletnie bez sensu kilka razy zaczął kląć szpetnie na jeździdełko, które i tak jest gorsze od pradawnej łechtaczki ale to już inna bajka ;-)

Registered Linux User #161416
Become a Friend of GNOME
wariat @ gógle