Od kiedy pamiętam była taka rzecz która komputerom szła raczej powoli ... tak chodzi o pisanie po ekranie/konsoli. Było tak w moim 8 bitowym Atari 800XL, miały to moje wszystkie 16 i 32bitowe Atari, miał to grzyb
pod DOSem i piec
pod windą. Ma tę przypadłość wreszcie komputer z linuksami.
I tak niewiele da się zrobić, poza jednym. Nie trzeba pisać jak nie ma zamiaru się czytać, czyli mergujmy pod screenem...
Mam Gentoo i wszystko sobie komplikuj^W kompiluję. Po konsoli zapierdziela output przy którym Matrix screensaver to pryszcz, ja wpatruję się w monitor i udaję, że rozumiem, laski za moimi plecami ściągają majtki przez głowę... zaraz zaraz, przecież ja tu jestem sam, nikt kurka nie widzi, to po co?!
Mergowanie pod screenem ma wiele zalet: W odpiętym screenie, żaden burak nie wciśnie nam ^C w złym momencie, czy jak kto woli nie straszne nam omyłkowe zamknięcie nie tego okna z terminalem. Ale przede wszystkim pod screenem jest szybciej, bo nie spowalnia procesu kompilowania pisanie po ekranie
.
Mały eksperyment, polegał na wykonaniu tajemniczej operacji:
# time emerge -1 gedit
dwa razy pod rząd (teraz to mam ale dokładnie skompilowanego gedit'a ;-) na dwa sposoby. Sposób pierwszy to kompilowanie na konsoli ot tak po prostu dało w efekcie:
real 3m23.831s
user 2m54.395s
sys 1m55.055s
A sposób drugi to dokładnie to samo, ale na odpiętym (detached) screenie. i w efekcie dał:
real 2m44.168s
user 3m0.619s
sys 1m7.312s
Powyższe oczywiście potwierdza też genlop(no bo to prawda jest to co ma nie potwierdzać ;-) )
# genlop -t gedit
* app-editors/gedit
Mon Apr 30 15:16:10 2007 >>> app-editors/gedit-2.16.2-r1
merge time: 3 minutes and 20 seconds.
Mon Apr 30 15:24:55 2007 >>> app-editors/gedit-2.16.2-r1
merge time: 2 minutes and 41 seconds.
jeśli 3'20" to 100% czasu to skompilowanie takiego bzdetu jak gedit dało zysk w wysokości 20% ... warto? IMO tak. I oczywiście wiem, że ameryki nie odkrywam ... przed tymi którzy są sprawy świadomi, ale jest wielu takich co się nad tym nie zastanawiali, a podobny zysk mamy szanse otrzymać i w innych procesach gdzie spamowanie ekranu nic nam nie daje jeśli wszystko działa jak powinno czyli ... tylko spowalnia całość.
Pisałem kiedyś o płytach zamówionych w amazon.co.uk i 22% VAT jakie mi za nie policzyła miłościwie Im panująca Królowa.
Tym razem więc zamówiłem płyty już normalnie, czyli w amazon.com za dużą wodą. Spodziewałem się, że mi je oclą, bo tak, ale cena i tak wypadała korzystnie. Jakie były jaja z tym zamówieniem i ile razy musiałem je ponawiać, bo ... cholera wie co, to zupełnie inna sprawa.
Tak czy siak kilka dni temu dostałem wezwanie do urzędu celnego w celu załatwić i odebrać. Co w nim było ciekawego? Ano to, że jako kraj pochodzenia podano "Niemcy", nie powiem, że nie miałem nadziei przez chwilę, że mi się upiecze ;-). Niestety oni tam wiedzą co się dzieje ;-). Tak czy siak, znacznie niższa cena u Jankesów +3% cła, +22% VAT to ciągle wyraźnie taniej niż ten sam towar (wysyłany prawdopodobnie z tego samego magazynu w Niemczech) zakupiony w europejskim oddziale Amanzon.
Z drugiej strony są w Amazon płyty które tańsze są właśnie w europie (i nie udało mi się znaleźć klucza do tej sprawy), tak więc warto sprawdzić przed zatwierdzeniem transakcji i w przypadku 11,98$ vs 12,99£ jedziemy do hameryki
, zaś jeśli okaże się, że mamy do wyboru 76,99$ vs 27,98£ odwiedzamy sklep opłacający Królową
.
Raz na jakiś czas spotykam się z tym, że ludzkość ma problemy kadrowaniem zdjęcia do założonego wcześniej rozmiaru w pikselach. Jeśli jest się w pełni świadomym z czym się je rozdzielczość obrazu i jego wymiary przedstawione na różne sposoby to się wiele rzeczy po prostu rozumie, jeśli jednak ma się o rozmiarach obrazka pojęcie, że tak powiem popularne to może być różnie.
Kiedy potrzebna jest nam umiejętność wykadrowania rozmiaru fotki do konkretnych wymiarów w pikselach? Na myśl pierwsze przychodzą przypadki kadrowania fotki do zamieszczenia na stronie internetowej i w celu wydrukowania (naświetlenia jej) na papierze w laboratorium foto. Aby spróbować lepiej wyjaśnić kilka zawiłości problemu, zajmijmy się tym drugim przypadkiem.
Rozprawmy się na początek z rozdzielczością. Każden jeden zakład foto będzie wciskał kit, że zdjęcia muszą być przygotowane w rozdzielczości 300dpi i rozmiarze ileś na ileś tam centymetrów, plus zapas zwykle 2mm w każdą stronę (co na swój sposób jest prawdą, ale nie oznacza, że cyferki nie mogą kłamać). No i się zaczyna kombinowanie i intensywne wykorzystywanie historii zmian w GIMP'ie, bo tak wychodzi za mało, tak znów za dużo, kto napisał ten progrem i takie tam. Poza tym zaczynają się jazdy, bo trafiamy w chaos zaokrągleń co jest ostatnim gwoździem do trumny i czasami bezpośrednią przyczyną zgody na obraz jaki jest bo już dość
.
Po pierwsze fakty. Naświetlarka w fotolabie ustawione ma to 300dpi na sztywno (każda z jaką się spotkałem, co oczywiście nie oznacza, że każda we wszechświecie) i nawet nie próbuje przeczytać informacji zapisanej w EXIF jpeg'a. Idąc dalej, nikt nie wymaga, aby jpeg w ogóle EXIF zawierał, a co za tym idzie rozmiar w centymetrach i rozdzielczość pliku podawane są tylko informacyjnie i mają ułatwić, choć w rzeczywistości często utrudniają sprawę. I last but not least, do sprawdzenia pliku fotolaby używają Photoshopa (czemu trudno się dziwić), który czyta nie te informacje z EXIF co trzeba i później marudzą, że plik nie dobry, oraz robią duże oczy jak się powie, proszę nic nie robić i naświetlić zobaczymy co będzie
, i muszą wrócić z dobrą odbitką i uszami spuszczonymi po sobie.
Do dzieła. Mamy zdjęcie o wymiarach 3504 x 2336 pikseli prosto z aparatu lub po jakiejś tam obróbce. Wybieramy format odbitki, niech to będzie 15 x 20. Na stronie fotolabu znajdziemy informację (charakterystyczną dla danego laboratorium, czy może raczej minilabu), że format 15 x 20 ma rzeczywiste wymiary: 15,2 x 20,3 cm. Dodajemy do tego po 2mm na wysokości i szerokości zdjęcia co daje wymiar: 15,4 x 20,5cm.
Przeliczmy te wymiary na cale, czyli podzielmy przez 2,54 co da nam wymiary: 6,06 x 8,07 cala. Wynik chcemy w pikselach, więc otrzymane wymiary mnożymy przez rozdzielczość (300 dpi) i otrzymujemy wymiar: 1819 x 2422 pikseli. A ponieważ można założyć, że skoro mamy zdjęcia cyfrowe i mamy zamiar je obrobić w GIMPie to prawdopodobnie dysponujemy komputerem. No to dlaczego nie zmontować sobie arkusza kalkulacyjnego który tę robotę wykona za nas? ;-) Formaty zdjęć do FotoLabu
Czas odpalić GIMPa i otworzyć w nim fotkę.

Gdybyśmy chcieli po prostu wyciąć z niej prostokąt o wymiarach 1819 x 2422 pikseli oczywiście użylibyśmy narzędzia kadrowanie [Shift-C] i nie czytalibyśmy do tego instrukcji obsługi, prawda?
Docelowy plik ma mieć wymiary jak wyżej, ale fotka w środku
ma być wynikiem interpolacji interesującego nas fragmentu obrazu. Wybieramy więc narzędzie zaznaczenie prostokątne [R], w opcjach narzędzia ustawiamy Stałe proporcje i wymiar 2422 x 1819 pikseli. Teraz zaznaczamy zupełnie dowolny fragment obrazu.
Czas na autentyczne kadrowanie. Wybieramy narzędzie Skalowanie warstwy lub zaznaczenia [Shitf-T] i przełączamy w tryb skalowania zaznaczenia, a ograniczenia ustawiamy na Stałe proporcje. Warto też ustawić sobie ilość linii siatki na 2 co spowoduje podział fotki na 6 równych części i uwidoczni tak zwane mocne punkty.
Powiększamy zaznaczenie ciągnąc w jego wnętrzu w dowolnym kierunku i ustawiamy docelowy rozmiar zdjęcia, jednocześnie możemy zaznaczenie przesuwać za pomocą punktu na środku zaznaczenia. W ten sposób mamy pełną kontrolę nad tym co docelowo znajdzie się na fotce.
Trzeba jednak pamiętać, że jeżeli wycinany obszar będzie znacząco mniejszy niż docelowy (2422 x 1819) zdjęcie będziemy musieli interpolować w górę co wpływ na jakość miewa różną
, szczególnie jeśli obiekt o który chodzi nie jest do końca ostry bo kierowca wdepnął był gaz do dechy po wyjściu na krótką prostą ;-).

Po przeskalowaniu zaznaczenia oceniamy raz jeszcze efekt oglądając już tylko ramkę zaznaczenia i albo poprawiamy, albo kadrujemy fotę [Menu: Obraz/Kadruj]. W efekcie powstał obraz o wymiarach 2691 x 2020 pikseli.
Czas interpolować fotkę. Tu już bez niespodzianek, wybieramy opcję skalowania zdjęcia [Menu: Obraz/Skaluj obraz...] i podajemy wymiary wynikowe: 2422 x 1819. Często jak w tym wypadku zdarza się, że zaokrąglenia i inne cudactwa powodują, że nie do końca pasuje i gdzieś musi być albo piksel za mało, albo piksel za dużo. Wpisujemy więc albo 2422 w szerokość i jeśli wysokość zostanie obliczona jako 1818 to dla świętego spokoju (bo nie z jakiś ważnych powodów przecież to 1/300 cala czyli 0,08 milimetra) podajemy wysokość 1819 piksela co w wyniku daje 2423 piksele szerokości (W przypadku zdjęć na strony internetowe gdzie wymagamy konkretnych wymiarów w pikselach można zdjęcie jeszcze raz przykadorwać tym razem za opmocą narzędzia kadrowanie [Shift-C] i uciąć tę nadmiarową linię pikseli). Ustawiamy też rozdzielczość 300dpi, co nie ma żadnego znaczenia, ale inaczej będą się czepiać w fotolabie.
Zostało nam tylko plik zapisać. Trzeba tylko pamiętać, żeby w opcjach zapisu jpeg'a wyłączyć zapisywanie EXIF bo się ten FotoLabowy Photoshop zbuntuje, o czym za chwilę.
To czy EXIF jest czy go nie ma i jakie zawiera dane nie ma jak wspomniałem, żadnego znaczenia. Dlaczego? Ano dlatego, że stała (na sztywno ustawiona w naświetlarce) jest rozdzielczość zdjęcia 300dpi. Jeśli więc nasz plik ma prawidłowe wymiary w pikselach to nie ma siły aby się powiększył lub pomniejszył, bez względu na to jaka rozdzielczość ustawiona jest w pliku. 1819 pikseli w 300 dpi to zawsze jest 6,06 cala, co dalej jest zawsze równe 15,40 cm i co by nie wymyślić zdjęcie wyjdzie takie jakie ma. Trzeba po prostu zrozumieć (a w przypadku pracownika fotoLabu wiedzieć), że rozdzielczość pliku, jego rozmiar w pikselach i rozmiar w centymetrach to trzy dane z których każde dwie dają w wyniku trzecią.
Niestety jeśli zostawimy oryginalny EXIF w fotce to photoshop zobaczy to:
$ exiftool IMG_5679a.JPG | grep -i resol
X Resolution : 72
Y Resolution : 72
Resolution Unit : inches
pomimo że:
$ jpeginfo -ilc IMG_5679a.JPG
3504 x 2336 24bit Exif Normal Huffman,300dpi 3475887 IMG_5679a.JPG [OK]
Ponieważ problem dotyczy tylko rozdzielczości teoretycznie pracownik fotolabu po prostu zmieni ją, nie wprowadzając do fotki żadnych modyfikacji, bo to tylko zmiana informacji o rozdzielczości a nie resamplowanie fotki, ale ... może on się (ten pracownik) nie zna jeszcze bardziej niż podejrzewamy? Jeśli nie zapiszemy informacji o EXIF z GIMP'a to wszystko jest tak jak spodziewa się tego użytkownik Photoshopa:
$ exiftool IMG_5679a-cropped.JPG | grep -i resolResolution Unit : inches
X Resolution : 300
Y Resolution : 300
$ jpeginfo -ilc IMG_5679a-cropped.JPG
2423 x 1819 24bit Exif Normal Huffman,300dpi 2224411 IMG_5679a-cropped.JPG [OK]
i problemów na polu rozdzielczości i niewiedzy być nie powinno.
Na koniec jeszcze. Co zrobić jeśli ten nieszczęsny exif tam jednak jest, a my przygotowaliśmy już 1337 fotek do naświetlenia? Otwierać wszystkie sztuka po sztuce w GIMPie i zapisywać od nowa? Eeeee nie po to komputery wymyślili :D
$ exiftool -all= --jfif:all *.JPG
3 image files updated
i po robocie ;-)
P.S. Tak, gdyby narzędzie kadrowanie w GIMPie posiadało możliwość przeskalowania zdjęcia byłoby szybciej, wygodniej i dawało większe możliwości (np. wycięcie fotki większej niż oryginał). Ale nie posiada ani wersja 2.2, ani nie jest to AFAIK na razie planowane na wersję 2.4 więc trzeba się bawić tym co się ma i nie marudzić, bo tekstu dużo ale proces łatwy.
Młody przyniósł wejściówki na niejaki Shell V-Power day Retail Event, czyli w skrócie na Tor Poznań w celu popatrzeć na czerwone autka ;-). Mieli jeżdzić Michael Schumacher, Marc Gené i kilku w tym wypadku nieistotnych różnych takich. No to wziąłem aparat i pojechaliśmy
Na miejscu tak sobie, ot niewielka impreza na Torze. Oczywiście skoro zaczynało się o 13.00 to musieliśmy się spóźnić na tyle, że starych (i zarazem najfajniejszych) F1 nie udało się ustrzelić, ale później znaleźliśmy zakręt i jeszcze jeden, gdzie dało się pofocić z bliska, i skąd wywalili nas, jak już i tak mieliśmy dość ;-).
Zawsze mówiłem, że fotografowanie obiektów w ruchu to nie moja działka, co daje prosty wniosek, że każda okazja aby potrenować jest ważna i nie należy jej opuścić.
Ferrari - Tor Poznań 2007 by wariat
Organizacyjnie impreza taka se, ale autka ładne więc się wyrównało :)
Tytuł notki? A bo jest taka jedna piosenka z gatunku disco Bulgario
... pasowałoby jak ulał gdyby nie to, że tam autor rozmawia z Bogiem podobno, ale jak wiadomo jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie ;-) ... i nie, nie jestem tak na milion procent pewien pisowni :D
Ojjj co się dzieje. Znaczy patrząc realnie i na zimno to nie odbiega od standardu, ale czepić się można. Czytam ja sobie dziś rano RSSy w tym notki z planety 7thguarda, a na niej wpis Vagla.pl: Senat wprowadza poprawki a Senator Cugowski mówi o internecie. No to czytam co ten senator i jak mnie nie walnie, prawie ogłuszyło:
Pobieranie tak zwanych plików internetowych właściwie odbywa się bezpłatnie, czyli po prostu odbywa się złodziejstwo na ogromną skalę. Nikt specjalnie się tym nie przejmuje, ponieważ prawa tak zwanych artystów w ogóle nie bardzo interesują władców naszego kraju, i to od lat. I nic się nie zmieniło do teraz.
Nie no tak nie może być myślę ... i zastanawiam się czy legalna byłaby akcja (której nie będzie, ale może szkoda), aby strony główne prywatnych (może nie tylko ;-) ) serwisów podmienić na licencję w stylu:
Korzystanie z niniejszej strony internetowej dla członków PiS i LPR możliwe jest po dokonaniu opłaty licencyjnej w wysokości 1000,- złotych za dzień płatnych na konto:
Kampanii Przeciw Homofobii:
35 2130 0004 2001 0344 2274 0001
Jeżeli jesteś członkiem PiS lub LPR i wchodzisz na tę stronę bez opłaty, pamiętaj! omijając licencję, KRADNIESZ!
Opłaciłem licencję (lub jestem zwolniony z opłaty) - wchodzę
Dobra to żart ... znaczy chciałem powiedzieć pierwszy Draft licencji :D ... ale mogłoby być śmiesznie :D. Zastanawiam się czy zaraz by nie było, że to dyskryminacja ... z drugiej strony, ja nigdy nie mówiłem, że dyskryminacja jest zła ... Oni też tak nie mówią :P
P.S. MSPANC
I stało się. w 2012 kibole będą się napierniczać u nas na miejscu. W końcu będziemy mogli pokazać, że to nie Brytyjczycy mają najlepszych chuliganów. Po prostu kretyni ze Zjednoczonego Królestwa mają więcej kasy na jeżdżenie po świecie.
A dlaczego jestem zły? Bo przez ten bałagan wytną mi znaczny kawałek lasu w miejscu gdzie mieszkam i postawią sobie autobanę na wprost do lotniska.
80% się cieszy, że się udało? Zawsze wiedziałem, że jestem w mniejszości.
Jasnym jest dla każdego chyba, że software powinno się aktualizować możliwie najszybciej po ukazaniu się kolejnej stabilnej (oznaczonej jako stabilna) wersji programu, bo zwykle jest lepszy, pojawiają się nowe możliwości, znika część niedociągnięć i błędów poprzednich wersji, etc. Wg. mnie to powinno się aktualizować
zamienić należy na koniecznie trzeba
jeśli mówimy o oprogramowaniu spełniającym przynajmniej warunek free as in free beer
, a jeśli się celowo olewa taki wypadek, to nie należy się dziwić, że się cierpi.
Ale o co chodzi?! Jak nie wiadomo o co chodzi, to oczywiście chodzi o ... Internet Explorer, i w tym wypadku o to, że mamy do dyspozycji od jakiegoś czasu jego siódmą wersję, która doskonała to może nie, ale na pewno jest lepsza od przedpotopowej i zarazem poprzedniej wersji MSIE-6.0. Ktoś się nie zgadza?
No to do sedna, skoro ustaliliśmy, że darmowe oprogramowanie należy aktualizować, to spokojnie można w pewnym sensie przestać przejmować się problemami wersji poprzednich. Jedną z nich jest znany problem z 24-ro bitowymi plikami PNG z przyciemnionym kanałem alpha, czyli potocznie z przejrzystymi PNG
, których Internet Explorer starszy niż 7.0 nie trawi.
Jest na to hack z filtrami, ale mało wygodny w stosowaniu, jest wreszcie, skrypt dodający tenże hack na żywo ( Normal display of PNG Alpha Transparency with MSIE (en) ) tylko tym co tego wymagają, wygodniejszy niż ręczne hackowanie
kodu, ale nadal bez rewelacji, choć ... jest ważny bo stał się podstawą pomysłu.
No bo skoro IE-7.0 problemów z 24ro bitowym PNG nie ma, co stoi na przeszkodzie, aby wszystkim innym użytkownikom IE podmienić PNG na gify i niech mają? Że brzydsze? No brzydsze, chcesz ładniejsze upgraduj soft... najlepiej od razu do Mozilla Firefox 2.0 ;-).
Poza tym pamiętajmy, że podmieniając PNG na GIF nie ograniczamy dostępu do strony użytkownikom którzy nie aktualizowali IE. Nie zabraniamy im dostępu do treści, nie wyłączamy nawigacji. Po prostu wysyłamy im takie obrazki, aby ich przeglądarka pokazała stronę możliwie przyzwoicie (a nie wypełnioną kremowymi prostokątami) na miarę swoich <sic> możliwości.
Skrypt powstał na bazie wspomnianego wyżej ReplacePngTags.php tyle, że jest znacznie prostszy bo mniej musi robić, aby cel osiągnąć. Aby użyć należy:
<?php
ob_start();
?>
a na końcu:
<?php
include_once 'replacePNGwithGIF.php';
echo replacePNGwithGIF(ob_get_clean());
?>
Na koniec sam (mocno powiedziane) skrypt
replacePNGwithGIF:
<?php
function replacePNGwithGIF( $content ) {
$msie =
'/msie\s(5\.[05]|6\.0).*(win)/i';
if ( !isset ( $_SERVER['HTTP_USER_AGENT'] ) ||
!preg_match ( $msie,$_SERVER['HTTP_USER_AGENT'] ) ||
preg_match ( '/opera/i',$_SERVER['HTTP_USER_AGENT'] )
)
return $content;
$pattern =
'/<img[^>]*src\s*=\s*[\"\']\s*([^>]*-transparent\.png)[^>]*>/i';
preg_match_all($pattern, $content, $images);
for( $num_images = 0; $num_images < count( $images[0] ); $num_images++ ) {
$original = $images[0][$num_images];
$replace_with = str_replace('-transparent.png','-transparent.gif',$original);
$content = str_replace($original,$replace_with,$content);
}
return $content;
}
?>
Że niedoskonały, że w niektórych wypadkach działa nie do końca tak jak ma? Się poprawi, to powyżej to wersja 0.1pre-alpha-test-3 przecież ;-).
Najpierw przeczytałem to: Strona WWW ma być rejestrowana jako czasopismo, no dobra nie do końca bo się wk^W zdenerwowałem. Później przeczytałem to: IPN uruchomił infolinię o lustracji, też tylko początek, bo po co ... no właśnie po co?!
To kiedy dzwonimy? :D