Jak utopić majątek ...

Dodaj komentarz

Kilka dni temu usłyszałem w jakichś wiadomościach, że Nadleśnictwo jakieś tam organizuje skup chrabąszcza majowego i płaci AFAIR 2zł za kilogram. Niezły biznes pomyślałem.
Z tego samego materiału dowiedziałem się, że kilogram chrząszczy to około 1200 sztuk, w oczach zaświeciły mi się "$" ;-)
Ale zabiła mnie kolejna informacja, o tym, że skupione owady są topione. Szczęka normalnie mi opadła. Dlaczego? Wystarczy wybrać się do najbliższego sklepu zoologicznego by dowiedzieć się, że taki na ten przykład świerszcz (pokarm dla pająków, wielu gatunków gadów i nie tylko) kosztuje tam 30 - 50 groszy za sztukę!
Pomijam przetargi na dostawę owadów do ogrodów Zoologicznych, gdzie wartość przetargu to liczba przynajmniej pięcio cyfrowa...

Ciepły towar na rynku!

Dodaj komentarz

Jak sprzedać coś co jest zakazane, opatentowane, nielegalne i na dodatek wszyscy to już mają?, a jednocześnie nie ukraść? Czasami wystarczy tego po prostu nie sprzedawać :D i już. Gdzie? W thinkgeek.com. Jak? A tak: Magic Numbers :D MSPANC

Zdarzyło się ostatnio tak, że zadzwoniła do mnie koleżanka Mamy chwaląc się problemem pod tytułem wirusy jedzą mi komputer. Cóż było robić, zapakowałem Coyota w plecak i poszliśmy na spacer. Na miejscu już od początku było wiadomo, że będzie wesoło...

- Jaki jest klucz do sieci bezprzewodowej?
- Co jakie jest?!
- ok zobaczymy ... jakie jest hasło do routera?
- hasło?!
Kliku, kliku ... no tak admin/admin jak miło, że nie musimy marnować czasu na włamywanie się do sieci :D

Po wklepaniu klucza Network Manager załapał od razu, jak ja go lubię :D co pociągnęło za sobą z kolei dyskusję ...

- A ty masz jakiegoś antywirusa?
- Nie
- To nie boisz się, że ci się komputer zawirusuje?
- Nie, bo wirusy są na windowsy, a ja nie mam :)
- Nie rozumiem
I to teoretycznie byłby dobry moment, aby ewangelizować w kierunku zmiany OS, ale byłoby to bezcelowe raczej, i przyniosło więcej szkód niż pożytku. Skupiłem się więc na obarczeniu całą odpowiedzialnością niebieskiego e i samego Worda, no bo kto mi zabroni ;-).
W komputerze ofiary był zainstalowany (przez jakiegoś znajomego) program antywirusowy. Zainstalowany kilka dni wcześniej już po wykryciu problemu, tylko tych wirusów było ooooo tyle, a program za każdym razem mówił, że usunięcie może spowodować popsucie pliku. No a pliki były ważne ... najważniejsze wręcz.

Jak bezpiecznie pozbyć się wirusów z kilkuset plików z dokumentami Worda?

  1. Przekopiować katalog po sambie do siebie
  2. Otworzyć dokument po dokumencie za pomocą AbiWorda i zapisać go już bez makr. (zaczynając od nautilusa: Enter, ^S, Alt+F4, Strzałka w dół, i tak w kółko, lub skryptem jak niżej choć dzieje się coś dziwnego).
  3. Zapisać całość na CD, który opisać jako Moje Dokumenty ale bez wirusów
Dzięki operacji zyskałem też większe szanse (mam nadzieję) na to, że Open Office który znajdzie się w nowym komputerze Beaty (zakup komputera in progress) otworzy je bez problemu.

Ponieważ miałem do otwarcia i zapisania ponad 5000 plików to klikanie było trochę bez sensu ... znaczy jakiś czas klikałem, aż wku^W zmęczenie przyniosło myśl, że komputery są od tego, żeby nudne rzeczy działały automagicznie: $ for i in *.doc; do echo "$i"; abiword --to=doc "$i"; done co ma w założeniu, otworzyć po kolei dokumenty z plików *.doc i zapisać je w formacie doc, czyli w tych samych plikach. Ale dzieje się coś dziwnego... $ ls -l razem 61 -rw-r--r-- 1 wariat wariat 8744 maj 10 15:18 Dokument - bashem go.doc -rw-r--r-- 1 wariat wariat 9368 maj 10 15:16 Dokument - Save.doc -rw-r--r-- 1 wariat wariat 21504 maj 10 14:54 Dokument.doc Dokument.doc to zaświrusowany oryginał. Dokument - Save.doc to dokument oryginalny otwarty AbiWordem i zapisany (^S) pod tą samą nazwą. Dokument - bashem go.doc to wynik odpalenia AbiWorda z parametrem --to=doc.
Być może powinienem użyć innej opcji paramatru --to dla abiworda, tylko ... no włąśnie jakiej? Za helpem:

-t, --to=FORMAT Target format of the file (abw, zabw, rtf, txt, utf8, html, latex)
"doc" zadziałało jakoś tam, ale jakie są inne możliwości? Chętnie się dowiem. Tak czy siak MSWord plik otwiera, choć twierdzi (pewnie nie bez racji), że to plik RTF i trzeba kliknąć OK żeby poszło dalej, ale jak wspomniałem docelowo pliki będą otwierane przez OOo, więc pobawię się nimi tylko jeśli i ten będzie się buntował.

Przy okazji po raz kolejny zacząłem się zastanawiać nad ODF jako takim, które oczywiście jest ważne i powinno być stosowane wszędzie. Ale ... co z makrami? Przecież te tak czy siak nie będą przenośne (bo co edytor to inny język skryptów). Ok zgoda, w rozprowadzanych, że tak powiem anonimowo na zewnątrz dokumentach makra to coś wysoce nie pożądanego. Dokument ma być dokumentem. Ale jednak ... jeden ktoś zmontuje sobie arkusz w gnumeric'u, oskryptuje w Pythonie i co dalej? Ani OOo i OOBasic, ani Excel i VisualBasic(?)... coś mi się wydaje, że ten problem jest wysoce nierozwiązywalny... Tylko to już inna bajka.

3500 "diggów" w godzinę

Dodaj komentarz

270 tysiecy kopii w google, jak rozumiem w ciągu dwóch dni? Nie da się? A jednak się da, wszystko za sprawą tajemniczego: 09 F9 11 02 9D 74 E3 5B D8 41 56 C5 63 56 88 C0 Co jest Master Key dla HD-DVD czyli w skrócie kluczem który ma umożliwić dekodowanie HD-DVD za pomocą np. mplayer'a w przyszłości, niedalekiej przyszłości.

We did it with DVDs and DeCSS, and today I can use my trusty MPlayer to play any DVD movie. We will eventually (rather soon) view HD-DVDs in Linux as well (because the codecs are already there, even if they are illegal in some countries).
No to ... spread this number! ;-)


Registered Linux User #161416
Become a Friend of GNOME
wariat @ gógle