Jakiś czas temu na spotkaniu organizowanym przez Creative Commons Polska odbyła się Polska premiera filmu Good Copy Bad Copy
. Na potrzeby której przygotowany został skrypt z napisami do filmu. Same napisy nie są jeszcze ostatecznie dopracowane, autorzy proszą o pomoc w ich udoskonaleniu na Wiki CC.pl, szczegóły na blogu Kultura 2.0:Szukamy korektorów polskiego tłumaczenie GCBC.
Autorzy proszą o nie rozprowadzanie dokumentu z napisami, chodzi o to, aby w świat poszedł możliwie najdoskonalszy skrypt. Co jednak kiedy chciałoby się film obejrzeć? Nie znam się na plikach z napisami, ale chwila googlania pozwoliła mi odnaleźć format takiego pliku przyjmowany przez Totem (i pewnie wiele innych), została konwersja treści. Zawartość oryginału może się zmieniać, co dyskwalifikuje wszelkie metody ręcznej edycji pliku jako kompletnie bezsensowne proponuję więc:
get-script.pl
#!/usr/bin/perl
use strict;
use warnings;
my $line = 1;
while ( <> ) {
next
if ( /^[^0-9]/ );
s/\|/\n/g;
s/^([0-9]{2}:[0-9]{2}:[0-9]{2}):([0-9]{2}) , ([0-9]{2}:[0-9]{2}:[0-9]{2}):([0-9]{2}) , /\n$line\n$1,${2}0 --> $3,${4}0\n/;
print;
$line++;
}
FireBug to narzędzie którego przedstawiać nie trzeba. Wszyscy wiedzą, że przydaje się często. Większość też ma świadomość, że ma ono wpływ na wydajność Firefoksa więc jak nie potrzebne to lepiej wyłączyć. No a jak się włączy to czasami zapomina wyłączyć, bo przecież nie chodzi o to, żeby głupi extension przejął władzę nad użyszkodnikiem ;-).
Takoż włączony i przez zapomnienie nie wyłączony FireBug był świadkiem kiedy wariat otworzył swoją pocztę i zobaczył to:
i zaczął się (wariat) zastanawiać, czy skoro oni wiedzą, że mam uruchomiony FB to czy wiedzą też jakie inne rozszerzenia mam włączone i skąd wiedzą?! Hej czy naprawdę istnieje sposób na wykrycie adBlocka? Bo dotychczas wystarczyło dodać do adBlocka regułkę filtrującą skrypt sprawdzający obecność adBlocka...Google patrzy i notuje, ale na poważnie zastanawiam się skąd oni wiedzą i z tym pytaniem zwracam się do Ciebie drogi LazyWeb ;-)
Źli ludzie ™ wywalili z portage Beryla. Bo niby jest stary, nie rozwijany i teraz wszyscy używają już Compiz-Fusion. No bardzo kurka śmieszne. Compiz co prawa działa, ale jest go 3/4. Fakt wydaje się, że chodzi płynniej, ale wydaje się też, że cieknie pamięcią. Plan miałem obejrzeć najpierw paskudę na desktopie (chwilowo nie używanym), szczególnie, że sytuacja złapała mnie akurat po nocce z rozkminianiem
czegoś co w połowie lat osiemdziesiątych mogło być substytutem małej plikowej bazy danych ... szumnie powiedziawszy. No w każdym razie prawie działa, tylko nie tak od razu...
Plan był taki, żeby wrócić z funkcjonalnością po 20 minutach ... nie dało się. Gdyby ktoś jeszcze czuł się zmuszany a do teraz się nie zabrał to ja może podpowiem, że poza przejrzeniem (i zastosowaniem) prostej instrukcji: xeffects wiki: Compiz Fusion należy:
coyote ~ # env-update && source /etc/profile
>>> Regenerating /etc/ld.so.cache...
Obserwowanie jak Pan Staś hakuje rzeczywistość samo w sobie jest fascynujące. Każde nowe odkrycie jeśli tylko ma praktyczne zastosowanie jest natychmiast kodowane i niejako automatycznie staje się częścią świata Pana Stasia.
I tak odkrycie goniło kolejne...
Auuuuuuto moje zwierzęta się do mnie śmieją, super!
Całkiem niedawno okazało się, że jeśli pofikać przy kąpieli to woda będzie wszędzie, a zwierzęta mają z tego najwyraźniej wielką radochę. No to wykopsam wszystką i jeszcze i jeszcze. Ale zwierzęta Pana Stasia miały plan. Wczoraj Pan Staś po raz pierwszy w życiu zobaczył basen. Od razu pokapował się, że z tego Oceanu
wody wykopsać się nie da, ale myliłby się każdy kto choć przez chwilę zakładałby tremę u Pana Stasia w obliczu spotkania z Wielką Wodą
. O nie!
Ja jestem Staś, będziemy się chlapać?.
Obserwacja dowodzi, że brak świadomości grożącego niebezpieczeństwa (4ro miesięczny maluch i 1,6m wody pod nim) w połączeniu z niewątpliwie ciekawym bo gęstym środowiskiem samo w sobie generuje doskonałą zabawę, dość wykańczającą fizycznie co prawda, ale nie aż tak, żeby nie dało się na powrót fikać po powrocie do domu. :D
Zwierzęta Pana Stasia co prawda ze strachem myślą o przyszłości kariery pływackiej malucha, bo wiedzą co będzie dalej, ale po wczorajszej premierze małego zdobywcy oceanów ten strach jest jak gdyby mniejszy, bo gęste środowisko jest chyba naturalnym żywiołem naszego forka. No przynajmniej do czasu, aż młody nie podrośnie na tyle, żeby nie zrobić fru...
tylko tu trzeba będzie chyba najpierw zapatchować proces macierzysty
;-).