Od wielu lat tankuję paliwo głównie na stacjach BP. Dlaczego? Bo przywiązali mnie do siebie kartą na punkty za którą nie chcieli danych osobowych. Chodziło tylko o to, żeby na stacji BP tankować i tyle. Między innymi dlatego, jeśli miałem do wyboru 2 stacje i jedną z nich była stacja BP zawsze wjeżdżałem doładować punkty. Robiłem to bez większego zastanowienia, ot taki odruch i tyle. Na cenę paliwa nigdy nie patrzę, bo mój głupi mózg jest jakoś tak skonstruowany, że o ile bez problemu pamiętam, że częstotliwość vsync w ATARI ustawiało się w &hff820a (czego od lat z górą 15 nie używałem), o tyle nie jestem w stanie zapamiętać co ile i gdzie kosztuje.
I tak było, aż do teraz. Firma zdecydowała się na wymianę kart, tym razem chcą już mieć dane do spamowania, co skutkuje tym, że podziękowałem za uprzejmość. To co ja i reszta rodzinki uzbierała wymienimy na cokolwiek, albo po prostu wyrzucimy na śmietnik i po robocie. Podejrzewam, że z takim podejściem jestem w mniejszości, ale na pewno nie jestem jedyny. Ciekaw jestem, czy marketoid który podjął decyzję o wymianie był świadom, że w pewnym sensie strzela do własnej bramki.
Jest przecież jasne, że te wszystkie ich „nagrody” w stylu komplet narzędzi za 30zł w markecie budowlanym, to tylko taka zabawa bo z ekonomicznego punktu widzenia znacznie lepiej zatankować auto na tańszej stacji i różnicę od razu wydać na „nagrodę”.
Więc skoro punkty za tankowanie to tylko taka zabawa i przywiązanie podświadomości użytkownika do siebie to imo akcja dane za nic nie warte nagrody to poważny fail ze strony stacji. Tyle ...
Tego jeszcze w kinach nie grali. Jest sobie pędrak, a na nim dwie partycje:
# fdisk -l /dev/sda
Disk /dev/sda: 2063 MB, 2063597056 bytes
255 heads, 63 sectors/track, 250 cylinders
Units = cylinders of 16065 * 512 = 8225280 bytes
Disk identifier: 0x00042b5b
Device Boot Start End Blocks Id System
/dev/sda1 * 1 32 257008+ 14 Hidden FAT16 <32M
/dev/sda2 33 250 1751085 b W95 FAT32
Pierwsza to bootowalna partycja z gentoo minimal CD, druga wykorzystywana normalnie. Na obu FAT, na pierwszej bo tak wyszło, na drugiej, bo istnieje ryzyko, że trzeba będzie wetknąć pędraka w jakieś windziane komputery.
Ma sens na razie? No to tak chodzę z tym pędrakiem w takiej konfiguracji już jakieś 3 miesiące, aż tu nagle przyszła potzreba wetknąć go właśnie w taki windziany komputer. I aż mi oczy na wierzch wylazły gdy się okazało, że windows (XP) zamontował tylko pierwszą partycję.
Śmieszniejsze, że jakiś volume manager (chyba volume manager - nie pamiętam co tam było napisane, ale rclick na My Computer -> Manage -> i tam takie coś gdzie widać partycje) pokazuje, ze partycja owszem jest i nawet jest „fine” i można ją sformatować, to będzie pusta wtedy :D.
Opcja „mount to NTFS folder” (czy jakoś tak), mówi, że mam spadać, opcja „assign drive letter” (...) każe zrestartować komputer, co nie ma wpływu na nic, bo później dalej niedziała.
I tu pytanie do mojego drogiego Lazy Web: Jak do cholery zrobić pędraka z dwoma partycjami, żeby dzialał jak ma w tych windowsach, gdzie podobno wszystko działa tak po prostu?
Czy może jedyny sposób to dać jako /dev/sda1 partycję która ma być pędrakiem, a jako /dev/sda2 tę bootowalną i zakładać, że windows tak jak teraz zamontuje po wetknięciu pędraka pierwszą partycję.