Macanie Oyo

trackback

Byłem w Empiku pobawić się Oyo. Mało ;-), wytargałem pana z Vobisu dwa piętra wyżej z Booxem 60, żeby obejrzeć oba czytniki side by side. Nie kupiłem, jeszcze myślę. Poniżej moje uwagi na szybko.

Zalety Oyo (w porównaniu z booxem):

  • Rozmiar i rozmieszczenie przycisków (ze szczególnym uwzględnieniem przycisku następna strona) IMO świetne
  • Cena wiadomo
  • Dotykowy ekran (głaskany palcem) - też wiadomo
  • Automatyczne wykrywanie orientacji, można kręcić czytnikiem i tekst w środku sam się obraca

Wady Oyo (j/w):

  • Ekran znacznie bardziej odbija światło!!! W dodatku o ile na Booxie to odbicie (źródła światła) jest rozmyte przez fakturę ekranu, o tyle w Oyo widać wyraźnie kształt lampy i żarówki na suficie niemal jak w lustrze. Jeśli się postarać, da się w Oyo zobaczyć własne odbicie, w Booxie nie bardzo!
  • Ciut wolniejsza zmiana stron, ale nie zaobserwowałem problemów jak na filmach z targów. Przeglądałem kilka książek dostępnych w komplecie, między innymi wersję demo jednej z książek Larssona (65 stron) w ePub, żadnych problemów. Wgrałem też Wolną Kulturę Lessiga w formacie PDF, było wolniej, ale nie wolno. Nie mam pojęcia czy te ksiązki które były w komplecie są zabezpieczone ADEPTem, być może nie i może dlatego działają szybciej (?) Ale nawet jeśli to nie jest jak wiemy żaden problem.
  • Ekran jest faktycznie ciemniejszy, ale nie jest to coś z czym nie można żyć, szczególnie porównując ceny urządzeń
  • Oyo jest goły, trzeba dokupić etui co podniesie cenę
  • Połączenie z internetem ograniczone jest do witryny Empiku, ale jestem na 90% pewien, że to proste do obejścia (oglądałem plik aktualizacji firmware do niemieckiej wersji czytnika i tam adres witryny jest podany w pliku konfiguracyjnym, obstawiam, że można podać tam dowolną własną stronę startową.
  • Macanie ekranu paluchami zostawia ślady, co należy do kategorii oczywista oczywistość. Ale macać go trzeba bo nawigowanie po menu za pomocą klawiszy jest niemożliwe. Zresztą czym niby, poza włącznikiem są zaledwie 3 przyciski.

WTF

  • Po podłączeniu do komputera z linuksem, Oyo mówi, że chciałby się połączyć, pojawia się jako pędrak ale... Nie widać np. książek które były tam w komplecie. Jest pusta partycja z dwoma katalogami (Adobe Digital Editions i Firmware). Po wgraniu plików do katalogu ADE pojawiają się gdzie powinny czyli działa, ale jest w tym coś dziwnego

Jak mi się coś jeszcze przypomni to aktualizuję, ale to chyba byłoby na tyle, a ile byłoby na przodzie to się jeszcze zobaczy ;-).

Pomyślę do wieczora jeszcze. Jedyna poważna wada to ten ekran o dwa kroki zbliżony do TFT glare ;-). No ale cena jak za pół czytnika ... nie jest mi łatwo :D


Komentarze do notki “Macanie Oyo”

  1. iss 

    Może się łączy po MTP? Mam odtwarzacz Sansa Fuze, który ma opcję MTP lub Mass Storage. Pliki wrzucone w jednym trybie nie są widoczne po podłączeniu w drugim, odtwarzacz zaś widzi wszystko.

  2. wikiyu 

    a kindle nie jest też warty rozważenia na przykład?

  3. Hoppke 

    iss +1, bo też mam Fuze i też mi od razu to przyszło do głowy.

    wikiyu +1, bo mam Kindle i bardzo sobie chwalę :D

  4. wariat 

    Kindle nie będzie wart rozważania do czasu, aż nie zacznie obsługiwać w 100% formatów ePub i PDF. I nie chodzi o to, że nie poradzę sobie z konwersją bo sobie poradzę, a o to, że zbyt zamkniętym urządzeniom mówię nie.

  5. Hoppke 

    Jeśli chcesz 100% ePub i PDF, to chyba Sony Reader daje sobie znakomicie radę? Nie jest tak tani jak Kindle, pewnie dlatego, że żaden sklep z ebookami go nie subsydiuje...

    Wychodzi na to, że z trójcy (wszechstronność, niska cena, UX) można sobie wybrać dowolne 2 elementy :)

  6. wariat 

    Sony da lepszy kontrast z tego co się orientuję, ale też lekko błyszczącą powierzchnię (też maziany palcem) no i będzie tak samo drogi jak Onyx lub droższy. Poza tym to jest Sony, to samo sony co wgrywało ludziom wirusy z płyt CD. Nie lubimy Sony! ;-)

    Tak na prawdę nie ma w tej chwili rozwiązania idealnego. Wychodzę z założenia, że na coś co będzie można uznać za naprawdę rozsądny wybór, czyli urządzenie któremu nie będzie można niczego poważnego zarzucić i jednocześnie nie będzie kosztowało jak mały samochód trzeba poczekać z rok dwa. Wychodzi, że zabawka którą kupię teraz jest z założenia tymczasowa, ma pozwolić mi się oswoić z nowością jaką jest czytanie z takiego ustrojstwa. Jeszcze raz spróbuję dziś obejrzeć Oyo i myślę, że kupię. Nie dlatego, że to najlepszy możliwy wybór, ale dlatego, że uwzględniając MOJE (tak wiem dziwne) priorytety Oyo ma chyba najlepszy współczynnik jakości do ceny (traktując jakość jako połączenie wykonania, sposobu obsługi, możliwości firmware etc).

  7. Hoppke 

    Przymierzałem się do kupna jakiegoś czytnika już gdzieś od dwóch lat, ale cały czas stosunek ceny do tego, co się za nią dostaje był, no, wiadomo. Ostatnio trochę poleciały, więc machnąłem ręką na idee otwartości itp. (zamiast tego doczytałem o usuwaniu DRM-ów :) i wybrałem urządzenie, które było względenie tanie, bardzo ergonomiczne i dobrze wykonane, no i miało wsparcie u pewnego wielkiego sprzedawcy książek ;)

    Teraz mogę czekać na tanie, porządne modele wspierające ładnie epuby i pdf-y, a w międzyczasie czytać tony beletrystyki, przez którą i tak nie przegryzę się w sensownym czasie (okazało się, że teraz kupuję więcej ebooków niż jestem w stanie przeczytać)...

Zostaw odpowiedź


Registered Linux User #161416 Become a Friend of GNOME