Codziennie rano jest tak, że hacker nie chce zostać w przedszkolu. Nie zostawiaj mnie buuuu, zostań jeszcze buuu. Widać od dawna, że on tak marudzi głównie z przyzwyczajenia, to taki rytuał. Czasami uda się jednak hackera podejść ... jak dziś:
Tata: Ok muszę lecieć bo się spóźnię. Baba Dona przyjdzie po Ciebie zaraz po podwieczorku.:D
Hacker: (na smutno) Jeszcze nie. Zostań, ja nie chcę, ... blah blah
- No ale jak zostanę to się spóźnię, jak się spóźnię to Baba Dona pójdzie za mnie do pracy. A jak Baba Dona pójdzie do pracy to pozamiatane, nie będzie mogła Cię odebrać.
- (w sekundę ożywiony) No to biegnij!
- No to biegnę, pa!
Jakiś czas temu hacker dorwał mnie po powrocie z pracy i poinformował, że bardzo, ale to bardzo chciałby mieć Humbaka. Znaczy nie żywego tylko plastikową figurkę. Cóż było robić, wysłałem hackera, żeby zapytał Mamę czy nam pożyczy komputer (to część budowania napięcia) i poszukamy. Wykonałem gazylion zaklęć specjalnych (dla hackera) i otwarłem stronę Merlina. Humbak był tam gdzie go szukałem. W trakcie poszukiwań okazało się, że koniecznie potrzebny jest jeszcze Szympans. tata hackera ma miękkie serce w tym kierunku, bo bardzo lubi jak Hacker zna nazwy zwierząt o których wujkowie i ciocie istnieniu pojęcia nie mają, sam zresztą się zaczynam gubić. Anyway. To było 07.12. Od tego czasu hacker codzień pytał co z Humbakiem i szympnsem, a ja opowiadałem historie o panach listonoszach magazynierach i o tym gdzi ejest teraz nasze „zamówienie”. Po jakimś czasie pytania straciły na intensywności, sam bym się na miejscu hackera (który przecież nie do końca łapie jak to działa w realu) znudził czekaniem. Teraz pytanie zasadnicze.
Merlin w przypadku nie posiadania przedmiotu zamówienia we własnym magazynie zaznacza, że dostawa towaru potrwa 7 dni roboczych. I to jest ok, mam napisane czytam rozumiem, godzę się. Wszystko gra. Ale zawsze dziwi mnie dlaczego już po czasie często dostaję maila, że niestety towaru nie ma i czy chcę zrezygnować z jednego przedmiotu czy całego zamówienia. Dostaję tego maila w dniu kiedy mija te 7 dni roboczych!
Taki właśnie email przyszedł przedwczoraj. Niedostępny jest Humbak. Zrezygnowałem, czekam. Dziś mija 9ty dzień od złożenia zamówienia. Czy nie można było:
Jest też jeszcze jeden efekt całej sprawy. Ponieważ Humbak był kluczowym zamówieniem, Nelka znalazła mały sklep internetowy gdzie też sprzedają figurki zwierząt. Sklep który normalnie pewnie ominąłbym bokiem, ale Humbak! Zamówiłem, nie zakładając konta, po prostu złożyłem zamówienie, poczekałem na email z potwierdzeniem (wysłany chyba ręcznie) wysłałem przelew.
Figurka była ~30% tańsza niż w merlinie, więc poprosiłem jeszcze o młode humbaka
. Przesyłka dotarła dziś... na przesyłkę z Merlina nadal czekam.
Musiałem się wygadać... wybaczcie.
Ponieważ ostatnio zmieniło się to jak pracuję stary i wyglądający na autentyczny złom, choć jednak działający laptok stoi od kilku miesięcy nie ruszany na biurku. Czyli stał się desktopem, jakoś mi to nie przeszkadza, więc prostym wnioskiem było, że trzeba się przesiąść na prawdziwy desktop który od 3 lat stoi obok nie włączany, a ma znacznie więcej poweru
. Jarnąłem Mickeya, odpalił się, mnie się morda uśmiechnęła jak zobaczyłem stary dekstop i zaraz mina mi zrzedła. Nie ma netu. WTF!?
Kable, są. Idiodka na routerze ... O.o. nie świeci tylko sobie błyska czasem jak gdyby ją kompletnie pogięło. No nic, inny kabel. To samo, inne gniazdko w routerze to samo. Krótko, WiFi jest, wired nie śmiga, ale ... no jak nie śmiga jak przez cały czas od lat wpięta jest drukarka i cały czas działa. No to zamieniamy miejscami (w routerze). Drukarka działa, komputer nie. :/ No to może kompyter? Wpiąłem kablem eeePC Nelki, nic. Wpiąłem mojego laptopa nic. Wszystkie się na raz nie popsuły, szczególnie, że eee jest nówka sztuka.
Na tym zakończyłem, bo kiedy zaczynałem zabawę było już grubo po północy, poszedłem spać, ale jestem co najmniej wygłupiony. Nie powiem, że to przecież nie możliwe bo widziałem co widziałem, nie miałbym problemu gdyby drukarka nie działała, ale działa no to jak?! Any ideas? To nie ma pewnie większego znaczenia, ale router to Linksys cośtam cośtam 325N.
Update w treści nie w komentarzu, żeby się kopia na Buzzie zaktualizowała, to w końcu kolejny kawałek the lazy web
;-).
Jedna rzecz mi przychodzi do głowy (siedzę w pracy 10km od feralnego routera i myślę :D) tylko nie wiem czy to ma jakikolwiek sens. Drukarka jak sądzę ma kartę 10Mbps, każdy komputer więcej, 100 lub 1000Mbps. Czy to możliwe żeby elektronika w routerze zjarała się w ten sposób, że działa tylko na 10Mbps? Zjarała w sensie nie wiem, ugotowanych kondensatorów czy coś.
Ebul hahahaha, pure zUo :D Kilka tygodni temu opowiedziałem hackerowi dowcip. Wiedziałem, że zapamięta, przetrawi i w końcu użyje. Dziś się stało!
Hacker biegał za mną ze swoim plastikowym okrętem pirackim i strzelał do meni z armaty. Ja oczywiście uciekałem. Później ...
Hacker: Poddaj się!
Tata: Nie poddam się, nie boję się waszej (piratów) armaty!
- Do ataku! (bam, bam)
- Nic mi nie jest, nie muszę już uciekać!
- Ha ha! mamy torrenty i nie zawahamy się ich użyć!!!!
- Aaaaaa ratunku! Mają torrenty!
Generalnie z komputerami to jest tak, że jak coś jest popsute to zostaje takim tylko tak długo aż ktoś się wystarczająco nie wkurzy i nie naprawi. I obojętnie czy chodzi o płytę DVD/Blueray/czy inną książkę popsutą DRMem czy po prostu zwykły dziwny błąd, prędzej czy później ktoś taki się znajdzie.
Od jakiegoś czasu ginęły komentarze w Google Buzz. Najpierw sporadycznie, później częściej w końcu dość masowo. Potrafiło wyciąć cały wątek, nikt nie wiedział gdzie. Aż w końcu trafiło na jednego co miał słabsze nerwy i sprawdził.
Wczoraj Przemysław Rumik opublikował analizę i Sposób na znikające komentarze w Buzzie.
Jest działa, w pierwszym odruchu próbowałem po prostu bookmarklet przenieść do skryptu Greasemonkey. Kombinowałem z 45 minut i w końcu wkurzyłem się i poszedłem spać.
Przed południem olałem sprawę. W końcu zamiast udawać, że jest się góglem i robi wszystko tak jak oni tam wymyślili wystarczy popsuć góglowe CSSy i po robocie.
Buzz not spam userjs
// ==UserScript==
// @name Buzz Spam links
// @namespace FooBar
// @include https://mail.google.com/mail/*
// ==/UserScript==
( function(){
var CSS = <str><![CDATA[
@namespace url( http://www.w3.org/1999/xhtml );
.zl { display: block !important; } /* wyświetl zbanowany komentarz */
.I0 { display: inline !important; } /* wyświetl guziki techniczne */
]]></str>.toString();
GM_addStyle( CSS );
})();
Efekt:
Jakiś czas temu przy okazji zakupu pierwszego eeeBoxa sprawdzałem ile kosztuje windows XP. Przy drugim i trzecim eeeBoxie zabrakło czasu/weny tfórczej poza tym przecież już wiedziałem to nie było co sprawdzać. Ale gwiazdor przyniósł Nelce eeePC 1008P przyniósł trochę przed czasem, ale gwiazdory nękane przez tatów hackerów
tak mają ;-). Netbook miał tą razą preinstalowane coś co nazywa się Windows 7 starter edition, na windowsach się nie znam ale rozumiem, że jest to do bólu wykastrowana wersja windows 7.
Różnica na którą warto zwrócić uwagę jest taka, że kiedy kupowałem do firmy eeeBoxy to windows XP był już stary i właściwie na wylocie
. Teraz windows 7 to właściwie nowość, co powoduje, że cena jest mniej dumpingowa, choć nadal odstaje od wyobrażeń o wartości płytki instalacyjnej.
Nie trzymając dłużej w napięciu (ktoś czuje jakieś napięcie? :D) spieszę donieść, że Windows 7 starter edition Microsoft wycenił na 20€ co na nasze dało 78,68PLN.
Procedura zwrotu w Asus nadal działa, złego słowa powiedzieć nie mogę. Trochę to wszystko trwa, ale to z mojego punktu widzenia akurat najmniejszy problem. Jeśli ktoś chciałby rady jak się za to zabrać to może tylko wspomnę, że po zapytaniu emailem człowieka w supporcie Asusa o dokumenty zwrotu (e-mail miałem z powodu poprzednich kontaktów) zostałem zastrzelony pytaniem „jaki jest numer seryjny i kiedy kupiłem komputer” na co szczerze odpowiedziałem, że numeru seryjnego nie ma bo właśnie planuję zakup. To o tyle ważne, że oficjalnie, procedurę zwrotu systemu można uruchomić tylko w ciągu dwóch tygodni od zakupu. Oficjalnie, bo po drugiej stronie są ludzie z krwi i kości i na prawdę w żaden sposób nie próbują utrudniać. Zresztą niby po co, z punktu widzenia Asusa to przecież żadna różnica. A zadowolony z obsługi klient wraca i kupuje znowu (powiedział człowiek, który ma na swoim koncie trzy eeeBoxy i eeePC wszystkie obecnie Gentoo powered (Dzięki Smoku, że mi kiedyś Gentoo pokazałeś. Nic innego nie będzie mi potrzebne tak długo jak żęŧu będzie istniało.) oraz w planach dużego laptopa dla siebie*).
* z dużym laptopem jest kłopot, bo jakem wariat kompletnie gubię się w gazylionie proponowanych modeli i kompletnie nie wiem co bym chciał, a oczywiście wyklikanie przyzwoitej szukajki pozwalającej przefiltrowac ofertę przerosło możliwości sprzedawcy. No niema i już. Ale jak mnie przyciśnie to pewnie się przemogę i dam radę. Może jakiś order od Asusa dostanę przy okazji ;-)