Hacker rzekł był...

Dodaj komentarz

Coje Twoje to je moje, co je moje to nie rusz! :D
background: hacker pojechał z Babą Doną i moimi wujkami w góry na narty, ach jak ja mu zazdroszczę. Pierwszego dnia na stoku testował instruktorów, najpierw był jeden który hackerowi nie przypasował, bo się pozwalał wywracać, później drugi który przypasował w 100%.
Spotykają się dwa razy dziennie i młody podobno radzi sobie świetnie, wczoraj wujek próbował młodego podejść.

Wujek: Stasio, to ty sobie teraz pojedź sam, a mnei popilnuje pan instruktor.
Hacker: Hmmm, nie, ty jeździj z tym drugim który mnie irytuje! :)
:D

Hej, wymyśliłem „DRM idealny” :D

9 komentarzy

Tak sobie tu siedzę i tak sobie myślę, i tak sobie myślę i tak sobie siedzę… dobra dowcip stary i na dodatek nie mój. Ale … że DRMoza nie działa nie trzeba nikogo przekonywać. Co ma na celu poza uzyskaniem kasy za system szyfrujący od producenta oprogramowania zarażającego, też chyba nikt nie wie tak do końca.

Jest jedna teoria którą między wierszami lansuje jedyny znany mi człowiek o którym z całą stanowczością mogę powiedzieć, że rozumie na jakiej zasadzie to działa (i że nie działa) a jednak jest znanym zwolennikiem systemów DRM, czyli Paweł Wimmer (takie czasy, że może powinienem linkowac do profilu na góglach? G+: Paweł Wimmer. Otóż Paweł zdaje się twierdzić, że DRM jest ważny, bo ogranicza możliwość pożyczania kupionej książki znajomym. Pomijamy temat i nie czepiamy się tekstami i Biblioteki też zamknijmy i skupiamy się na problemie do rozwiązania.

DRM i tak przed niczym nie chroni. Co prawda skutecznie zablokowałby pewnie moją Mamę przed pożyczeniem książki koleżance, ale od tego moja Mama ma mnie, żeby nie zablokował, poza tym przecież zawsze można zamienić się czytnikami. Chodzi jednak o wyciągnięcie dodatkowej kasy z ludzi, a gdyby tak…

Kupuję książkę, książka zabezpieczona jest ukrytym znakiem wodnym i jednocześnie znakiem wodnym jawnym otóż na pierwszej stronie (czy gdzie tam) pojawia się tekst:

Tę kopię książki kupił w czerwcu 2011 roku Jakub Klawiter w księgarni blahblahblah™
kod promocyjny: 31337
Wpisz ten kod kupując u nas książkę, a otrzymasz 10% rabatu
dodatkowo 10% aktualnej ceny na swoje konto w naszej księgarni otrzyma Jakub (do wydania na kolejne książki).
(Oba rabaty kumulują się jak szaleć to szaleć, a co!)
Że tak samo nieskuteczne? No, ale …
  • głupio jest mieć w czytniku książki poopisywane, że są czyjeś, kogoś kogo nie znamy nawet, ale za to który ma konto na chomiku
  • mnie nawet gdybym komuś książkę pożyczał na pewno nie chciałoby się kombinować z usunięciem napisu, nawet jeśli byłoby tak łatwe jak wyleczenie DRMozy. A nawet wręćz przeciwnie zwróciłbym uwagę, że plik jest podpisany więc proszę nie puszczać dalej.
  • za to u wielu pojawiłoby się ciśnienie, żeby znaleźć chętnych do zakupu i uciułać na darmową czytankę
Zamiast tu klikać powinienem pewnie zaraz pomysł gdzieś patentować, ale wiemy, że patentowanie pomysłów to idiotyzm. Sam księgarni nie planuję otwierać, ale gdyby kiedyś to jeśli patentu jeszcze nei ma będę miał słaby dowód, że sam to wymyśliłem. :D Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że już to pewnie ktoś wymyślił (i opatentował? :D), ale nie spotkałem się nigdzie w księgarni, a nudzi mi się okrutnie… no i znalazłem sposób na odkurzenie joggera. Dziękuję za uwagę i przypominam, że DRMoza jest uleczalną chorobą! Nie pozwólmy, by nasze książki chorowały! :)

Hacker rzekł był...

4 komentarze

Nie wiem czy to początki krytycznego spojrzenia na siebie, czy to jednak ja dostałem burę ale …
Dziś wieczorem hacker po raz fefnasty oglądał swoje auto łóżko:

policzył światła i …

Hacker: A dlaczego są trzy światła?
Tata: Bo to jest taki specjalny reflektor.
Mama: Leflektor? Chyba Reflektor
Tata: No przecież mówię.
Hacker: Tata, jak ja seplenię to też mi się wydaje, że dobrze mówię, a przecież źle mówię!
:D


Registered Linux User #161416
Become a Friend of GNOME